Odkrywamy Świętokrzyskie - Gliniany
Rynek Gliniany mają ze trzy razy większy niż Kielce. Na jego środku znajduje się nieczynna ogromna studnia z 1880 roku. A w miejscu dawnego ratusza stoi od 102 lat figura świętego Floriana z napisem: "Florjanie święty, z wojska do nieba przyjęty, od ognia Patronie, miej to miasto w obronie".
To miasto założył w 1595 roku Krzysztof Bidziński herbu Janina, dziedzic pobliskich Bidzin, w miejscu wydobywania gliny. "Za długiem rozmyślaniem i uznaniem rzeczy, upatrzywszy miejsca puste w dziedzictwie moim w Gliniankach, w puszczach moich ku kopaniu godne umyśliłem tedy miasto Gliniany założyć i założyłem..." - uzasadnił ten fakt w przywileju na założenie Glinian.
To miasto założył w 1595 roku Krzysztof Bidziński herbu Janina, dziedzic pobliskich Bidzin, w miejscu wydobywania gliny. "Za długiem rozmyślaniem i uznaniem rzeczy, upatrzywszy miejsca puste w dziedzictwie moim w Gliniankach, w puszczach moich ku kopaniu godne umyśliłem tedy miasto Gliniany założyć i założyłem..." - uzasadnił ten fakt w przywileju na założenie Glinian.
Ksiądz Jan Wiśniewski w monografii "Dekanat opatowski" (Radom 1907) opisuje wielce oryginalny, choć z demokracją niewiele mający wspólnego sposób wyboru pierwszego burmistrza. Otóż zebrani na rynku mieszczanie mieli najstarszemu zawiązać oczy, "aby chodząc po omacku, wybrał trzech kandydatów na powyższą godność". Wybrał "kulawego, niewidomego i zabójcę psa, czyli - według prawa magdeburskiego - człowieka pozbawionego czci". Tego ostatniego, szewca Michała Skorupkę, Bidziński uznał za najlepszego kandydata, ale mieszczanie woleli niewidomego. Dziedzic kazał wówczas wszystkim kandydatom ścigać ciołka po rynku, a który go złapie, miał zostać burmistrzem. Kulawy i niewidomy byli bez szans, rozbrykane zwierzę nie bez problemów złapał w końcu Skorupka. Gdy i na takie rozstrzygnięcie mieszczanie nie chcieli się zgodzić, Bidziński kazał wpuścić na rynek dużo psów, sam zabił jednego i kazał uczynić to samo każdemu z mieszczan. "Tem ich przekonał, że zabicie psa nie odbiera czci człowiekowi, poczem Skorupkę burmistrzem ogłosił" - pisze ks. Wiśniewski. I podkreśla, że w ten sposób wyłoniony burmistrz "godnie wywiązał się z przyjętej godności: był trzeźwym, uczciwym i sprawiedliwym". W przeciwieństwie do Szymona Czeczota, burmistrza za czasów panowania króla Jana III Sobieskiego, który "oznaczał się niezwykłem pijaństwem, gdyż dziennie sześć garncy miodu wypijał" i został zagryziony przez wilka na rynku, gdy pijany wracał do domu.
Gliniany nie rozwinęły się w znaczący ośrodek miejski, liczba mieszkańców nie przekroczyła nigdy pół tysiąca, a prawa miejskie utraciły po powstaniu styczniowym. Do dziś zachował się charakterystyczny dla dawnych miasteczek układ urbanistyczny - duży rynek z ulicami odchodzącymi z jego rogów, ciasno zabudowany wokół parterowymi przeważnie budynkami. W najstarszych z nich zachowały się długie sienie, umożliwiające wyjazd furmanki z podwórza. Przez środek porośniętego drzewami i przypominającego dziś park rynku prowadzi droga do Ożarowa. Prócz studni i figury św. Floriana jest na nim jeszcze budynek szkoły i biblioteki, a także boisko i plac zabaw.
Około 100 m na południe od rynku znajduje się drewniany kościół. Postawiony tam został (według niektórych źródeł przeniesiony z pobliskiego Potoka) jeszcze przed założeniem miasta. Na jednej z belek w prezbiterium wycięta został data 1573. W okresie reformacji przez kilkadziesiąt lat służył jako zbór protestancki. W ołtarzu głównym z pierwszej połowy XVIII wieku warto zwrócić uwagę na rzeźby symbolizujące wiarę, nadzieję i miłość. Jego główny element stanowi obraz świętego Wojciecha - patrona świątyni. W niedzielę odbędą się w niej uroczystości odpustowe.
Jak tam trafić
Gliniany położone są kilka kilometrów na północny zachód od Ożarowa. Dojazd od drogi krajowej nr 79 przez Ożarów lub Potok.
Janusz Kędracki
