Wyburzono budynek Benzylu
Choć fabryka Organika - Benzyl spłonęła 22 lata temu, jej teren nadal jest skażony. Chemikaliami śmierdzi na sto metrów.
Niedawno miasto wyburzyło zakładowy budynek, bo groził zawaleniem.
Teraz trwają starania o miliony złotych, potrzebne na rekultywację biologicznej bomby, która wciąż tyka nad brzegiem rzeki Kamiennej.
Fabryka chemikaliów Organika - Benzyl stała w skarżyskiej dzielnicy Dolna Kamienna, tuż za jej terenem przepływa rzeka Kamienna. W 1986 roku fabrykę strawił pożar, zakład nigdy się po tym nie podniósł. Ale na jego terenie pozostało wiele chemikaliów. Najwięcej w ziemi. Jeszcze dziś, po 22 latach od pożaru, w okolicach Benzylu cuchnie chemikaliami. Przez wiele lat nikomu nie udało się rozwiązać tego problemu. Przeszkody były dwie, brak pieniędzy i nieuregulowane sprawy własności terenu, który w dużej części był prywatny, a właściciel wyjechał za granicę. W ostatnich dniach sytuacja zaczęła się zmieniać na lepsze. Jeśli gminie Skarżysko-Kamienna uda się zdobyć unijne pieniądze, za kilka lat miejsce, gdzie dziś tyka chemiczna bomba, może się stać terenem atrakcyjnym dla inwestorów. Jeśli nie, w niedalekiej przyszłości skażone mogą zostać wody nie tylko rzeki Kamiennej, ale i dużych zbiorników wodnych w Starachowicach i Brodach Iłzeckich.
Potrzeba 17 milionów
Teren Benzylu należy do Skarbu Państwa, ale jego wieczystym użytkownikiem jest gmina Skarżysko-Kamienna. Urząd przygotował projekt rekultywacji terenu po fabryce. Powierzchnia terenu podlegającego rekultywacji wynosi 2,3 hektara. Trzeba z niego wybrać do utylizacji ziemię na głębokość dwóch metrów, łącznie około 46,4 tysięcy metrów sześciennych ziemi, oraz 5,3 tysięcy metrów sześciennych gruzu. Na to miejsce ma zostać nawieziona czysta chemicznie ziemia.
- Nasz wniosek o unijne dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego przeszedł bez zarzutu ocenę formalną, teraz będzie oceniony pod względem merytorycznym - mówi Zdzisław Kobierski, wiceprezydent Skarżyska. Koszt rozwiązania problemu Benzylu oszacowano na 17 milionów złotych. Z tego większość ma dać Unia Europejska, choć niemało, bo około 40 procent kosztów poniesie gmina.
Wyburzyli biurowiec
Kilka dni temu na terenie benzylu pracowała ekipa z lubelskiej firmy Cama, która wygrała przetarg na wyburzenie zdewastowanego biurowca fabrycznego. Obiekt zlikwidowano metodą strzałową, w odpowiednich miejscach podłożono ładunki wybuchowe, w kilka sekund kilkupiętrowy budynek złożył się jak domek z kart.
- Za wyburzenie zapłaciliśmy 45 tysięcy złotych. Biurowiec stwarzał zagrożenie dla ludzi, mógł ulec zawaleniu. Teraz na terenie Benzylu nie ma już żadnego budynku - wyjaśnia Monika Kocia z Urzędu Miasta w Skarżysku. Po rekultywacji terenu ma on wrócić do dawnego przeznaczenia, czyli stać się terenem inwestycyjnym. Z jednym zastrzeżeniem - ewentualna produkcja nie może mieć negatywnego wpływu na środowisko.
Mateusz Bolechowski