Paryska 232A | Skarżysko-Kamienna +48 663 01 55 99 kontakt@skarzysko24.pl

Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski, w niedzielę będzie składał gratulacje suchedniowskim małżeństwom.

Metropolita krakowski, kardynał Stanisław Dziwisz uświetni zakończenie obchodów jubileuszu 145 - lecia suchedniowskiej parafii. Będzie też wręczał dyplomy małżeństwom świętującym 50 - lecie ich związków. To pierwsza oficjalna wizyta byłego sekretarza Ojca Świętego w Suchedniowie po powrocie do Polski.

Stanisław Dziwisz przez wiele lat był najbliższym współpracownikiem Karola Wojtyły, najpierw jako biskupa i kardynała, potem głowy Kościoła Katolickiego. W 2005 roku Benedykt XVI mianował go metropolitą krakowskim. Kardynał Dziwisz jest autorem książki Świadectwo, na temat Jana Pawła II. Niedawno na ekrany kin wszedł oparty na książce film.


W najbliższą niedzielę duchowny przyjedzie do Suchedniowa, by uczestniczyć w zakończeniu trwających od roku obchodów 250 - lecia poświęcenia pierwszej kaplicy w mieście, 145 - lecia istnienia parafii Świętego Andrzeja Apostoła i 50 - lecia kapłaństwa suchedniowskiego proboszcza, księdza infułata Józefa Wójcika. Metropolita odprawi uroczystą Mszę Świętą.

Dyplomy dla małżonków

Uroczystości w Suchedniowie rozpoczną się w niedzielę o godzinie 11.30 w kościele pod wezwaniem Świętego Andrzeja Apostoła. Kardynał Dziwisz będzie głównym celebransem nabożeństwa, wygłosi też kazanie. Oprócz niego obecni mają być biskupi Edward Materski, biskup polowy Wojska Polskiego Tadeusz Płoski, oraz ordynariusz diecezji radomskiej Zygmunt Zimowski.

Po Mszy zebrani spotkają się w auli Ośrodka Kultury Chrześcijańskiej imienia Jana Pawła II, gdzie młodzież ze Szkoły Podstawowej nr1 zaprezentuje program artystyczny przedstawiający historię suchedniowskiej parafii. Stanisław Dziwisz złoży też gratulacje i wręczy dyplomy 28 suchedniowskim parom, które w tym roku obchodzą 50 - lecie zawarcia związków małżeńskich.

Nie pierwszy raz w Suchedniowie

Ksiądz Józef Wójcik przyczynę zaproszenia kardynała wyjaśnia następująco: - 250 lat temu biskup krakowski Andrzej Załuski poświęcił pierwszą kaplicę w Suchedniowie, pomyślałem, że dobrze byłoby, gdyby jego następca odwiedził naszą parafię w roku jubileuszu tamtego wydarzenia. Dla kardynała Dziwisza nie będzie to pierwsza wizyta w Suchedniowie. Jako sekretarz kardynała Wojtyły wiele razy zatrzymywał się przy różnych okazjach w gościnnych progach suchedniowskiej plebanii.

Dwa lata temu odwiedził księdza Wójcika nieoficjalnie. - Jego Eminencja wstąpił jadąc do Krakowa, tak, jak miał to w zwyczaju Karol Wojtyła - mówi suchedniowski proboszcz. Obaj duchowni spotykali się wielokrotnie, w Polsce i w Rzymie. - Kardynał Dziwisz jest człowiekiem, który pokazał, jak należy służyć. Zawsze sumiennie wypełniał swoje obowiązki - mówi ksiądz infułat.

Mateusz Bolechowski
echodnia.png
Policjanci będą kontrolować miejsca, gdzie w okresie zimowym zwykle szukają schronienia bezdomni. Jednakże bynajmniej nie chodzi o „ściganie" tych osób, ale o udzielenie pomocy, aby uchronić je przed zgubnymi skutkami mrozów.

Coraz niższe temperatury (zwłaszcza nocą) oraz mroźny wiatr, potwierdzają, iż zima coraz bliżej. Te trudne warunki atmosferyczne mogą stanowić zagrożenie nie tylko dla zdrowia, ale również i dla życia osób bezdomnych. W okresie zimowym są one narażone na wyziębienie organizmu, które w skrajnych przypadkach może nawet grozić śmiercią.

Warto również pamiętać, iż podobne zagrożenia - dotyczą nie tylko bezdomnych, ale także osób będących pod wpływem alkoholu. - Dlatego też policjanci patrolujący ulice, w ciągu najbliższych zimowych miesięcy będą zwracać szczególną uwagę na miejsca, gdzie takie właśnie osoby mogą przebywać. W trakcie tych interwencyjnych patroli nasi funkcjonariusze będą przekonywać bezdomnych do skorzystania z noclegowni - podkreśla rzeczniczka skarżyskiej policji Maria Szwarc.

Kontrolowane będą przede wszystkim miejsca, gdzie najczęściej zbierają się bezdomni. Dotyczy to m.in. dworca PKP, klatek schodowych, opuszczonych budynków czy też altanek na terenie ogródków działkowych.

MAX.
tygskarz.png

Kilka dni temu po intensywnych opadach śniegu w Skarżysku studentka Dorota Król na swoim podwórku znalazła rzadkiego ptaka. - Leżał pod śniegiem, wyciągnął go stamtąd kot. Zabrałam ptaka do domu, kiedy się ogrzał, zaczął nawet zjadać dżdżownice - opowiada pani Dorota. Skarżyszczanka sprawdziła w atlasie, okazało się, że ptak to perkozek, najmniejszy spośród kilku gatunków perkozów, jakie żyją w Polsce.

Perkozki to wodne ptaki, żyją nad rzekami i jeziorami. Świetnie pływają i nurkują, polują na małe ryby i wodne owady. Są pod ochroną gatunkową. Pani Dorota uratowanego ptaka trzymała w domu przez dwa dni, potem za naszym pośrednictwem skontaktowała się z doktorem Januszem Wróblewskim, prowadzącym Ptasi Azyl pod Kielcami. Tam leczone są chore ptaki. Naukowiec wziął perkozka pod swoją opiekę. - Pacjent czuje się dobrze, przyjmuje pokarm. Prawdopodobnie w czasie zamieci stracił siły. Niepokojące jest tylko, że kiedy pływa w wodzie, jego pióra namakają, a powinny mieć ochronną warstwę łoju. Perkozek zostanie w Azylu przynajmniej do wiosny - poinformował nas Janusz Wróblewski.

/BOL/
Oryginalny tytuł: Uratowany spod śniegu. Perkozek trafił do Ptasiego Azylu
echodnia.png

Mija połowa kadencji Rady Miasta w Skarżysku - Kamiennej. Sprawdzamy, jak przez ten czas spisywali się nasi samorządowcy.

Czy pozostali wierni składanej przysiędze, a może zamiast pracować, zajmują się politycznymi wojenkami? Rada Miasta w Skarżysku - Kamiennej liczy 23 członków. Wybrali ich dwa lata temu mieszkańcy. Samorządowcy przysięgali działać dla dobra miasta i mieszkających w nim ludzi. Czy wywiązują się z obietnicy, którą większość kończyła słowami Tak mi dopomóż Bóg? Frekwencja wskazuje, że tak. Na większości sesji i posiedzeń komisji problemowych radni zjawiali się w pełnym składzie. To świadczy o sumienności i poważnym podejściu do podjętych obowiązków.

Jak się dowiedzieliśmy, ważne sprawy są długo dyskutowane, nierzadko komisje trwają wiele godzin, choć radnym nie płaci się od godziny. Jednak pieniądze dostają i to niemałe. Miesięczna dieta samorządowca to około tysiąc złotych, szefowie komisji i inni funkcyjni dostają więcej. Swoich uposażeń radni potrafią bronić. Pomysł byłego przewodniczącego Jana Maćkowiaka, by niezależnie od przyczyn, każda nieobecność na posiedzeniu skutkowała potrąceniem części diety, został przez większość odrzucony w głosowaniu. A przecież radnemu nie płaci się za to, że został wybrany, tylko za pracę.

Migracje za władzą

Skarżyscy radni są rekordzistami, jeśli chodzi o liczbę politycznych migracji. Przechodzenie z jednego ugrupowania do drugiego stało się wśród samorządowców rodzajem sportu. Tuż po wyborach Marek Miernik i Wojciech Urbaczka opuścili szeregi lewicy, by wesprzeć prawicową koalicję prezydenta Romana Wojcieszka. Potem z komitetu wiceprezydenta Zdzisława Kobierskiego odeszła w lewą stronę Krystyna Górnaś - Salata, Andrzej Zbrożek i Marek Miernik, który pod tym względem jest niedoścignionym wzorem, w ciągu dwóch lat dwukrotnie wykonywał polityczne wolty.

Ostatnio razem z nową koalicją lewicy i części Platformy Obywatelskiej wspierającej Krzysztofa Grzegorka głosował radny Polskiego Stronnictwa Ludowego Robert Bodo, który mandat zdobył dlatego, że Wojcieszek zrzekł się go po tym, jak został prezydentem. Wyborcy mogą się tylko zastanawiać, kto będzie kolejny. Członkowie rady, którzy zmienili poglądy, a w każdym razie przynależność, tłumaczyli to dobrem miasta i chęcią skuteczniejszego wypełniania mandatów.

Kto się czubi, ten się lubi?

Jednym z elementów pracy radnego jest udział w sesjach. Dla samorządowców to okazja do zaistnienia w mediach. Na sali zawsze są dziennikarze i można błysnąć intrygującą wypowiedzią, upomnieć się o sprawy mieszkańców. Więcej w tym teatru, bo najważniejsze sprawy załatwia się w klubowych rokowaniach i na komisjach, ale dzięki tym pokazom nie wieje nudą. Do legendy przeszło wzajemne dogryzanie sobie Andrzeja Kazanowskiego i Zdzisława Kobierskiego.

Kazanowski ścinał się też z Wojciechem Urbaczką. Do ostatniej sesji żarliwym obrońcą frakcji prezydenckiej był Robert Bodo. Ciętymi ripostami wykazywali się Bogusław Ciok i Jarosław Tarasiński. Lubosław Langer nawet śpiewał piosenkę o hali sportowej. Ostre wypowiedzi lubi Halina Karpińska, a mistrzem przedstawiania prostych spraw w sposób zawiły jest Mieczysław Sadza. Elegancją w stylu bycia i niewzruszonym spokojem emanuje Jan Maćkowiak. Słowem - każdy ma swoje walory, choć nie każdy je pokazuje. Są radni, którzy od dwóch lat nie odezwali się na sesji słowem, co nie znaczy, że nie pracują dobrze w komisjach.

Ocena należy do nas

Choć do końca kadencji zostały jeszcze dwa lata, skarżyszczanie już dziś wystawili radnym oceny na półmetku. Kto zasługuje na mandat, a kto się leni? Który z samorządowców stara się pomagać mieszkańcom w załatwianiu ich spraw, a który pracuje tylko nad swoim wizerunkiem w mediach? Przez ostatni tydzień nasi czytelnicy głosowali na portalu internetowym www.echodnia.eu. Gorąca dyskusja trwała też na naszym forum internetowym.

Jak widać, radni są przez swoich wyborców obserwowani i na bieżąco oceniani. W głosowaniu na najbardziej aktywnego radnego zwyciężył Bogusław Ciok. My również pokusiliśmy się o krótką ocenę skarżyskich samorządowców. Staraliśmy się w każdym z nich znaleźć plusy i minusy.

Mateusz Bolechowski
echodnia.png

Takich obiektów w samym tylko Skarżysku jest, co najmniej ponad 20. Ewidentnie szpecą miasto, a w niektórych przypadkach wręcz zagrażają bezpieczeństwu. Ale tak naprawdę, na właścicieli tych ohydnych ruin nie ma stuprocentowo skutecznego sposobu. I będą one nadal szpecić miasto, bo interwencyjna skuteczność służb nadzoru budowlanego jest prawie... bezskuteczna i w czasie bardzo długotrwała.

Z proceduralnej „natury rzeczy" powinien ich „ścigać" Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Ale jak codzienna praktyka wskazuje, „ściga" w sposób najdelikatniej mówiąc - umiarkowany. A potwierdzeniem tego jest choćby szpetna budowla na rogu ul. E. Peck w Suchedniowie. Prawie rok trwały „formalno-prawne" przepychanki zanim faktycznie rudera ta ostatecznie zniknęła z pejzażu miasta.

Ale wcale nie inaczej jest w samym Skarżysku. O czym najdobitniej świadczy choćby budowlana rudera przy ul. Pułaskiego. Podobnie jest z dawnym obiektem handlowo-usługowym. W bliskim sąsiedztwie przystanku MKS, przy ul. Legionów stoi mocno zdewastowany budynek. Na jego ścianach wyżywają się sprayowcy, a z tyłu jest zasikana „restauracja pod chmurką".

Okoliczni mieszkańcy nie pamiętają interwencji służb mundurowych w tym rejonie miasta. I pytają, czy policja i Straż Miejska kiedyś tu w końcu zajrzy i zrobi z „pijaczkami" porządek?...

I choć bynajmniej nie jest to jakiś peryferyjny fragment miasta, jakoś „nie ma siły", aby wpłynąć na właściciela tego zdewastowanego obiektu, aby ta wyjątkowo „szpetna buda" zniknęła wreszcie z pejzażu miasta. Faktem jest, że jego właściciel chciał ten obiekt sprzedać miastu, a później próbował go zbyć MKS-owi, ale propozycja ta nie spotkała się z oczekiwanym odzewem.

Nasi czytelnicy sugerowali, że w tym obiekcie (oczywiście po niezbędnym remoncie), możnaby urządzić zadaszony przystanek z prawdziwego zdarzenia. Niestety, takim rozwiązaniem zarówno ze względów finansowych, jak też formalno-prawnych nie jest zainteresowana miejska spółka MKS.

Jedyny pocieszający fakt z ostatniego czasu, to „zniknięcie" na terenie dawnego „Benzylu" niedokończonego obiektu biurowca. Jego „wybuchowe" wyburzenie, to efekt przetargu ogłoszonego przez skarżyski Urząd Miasta na rozbiórkę tej rudery. Kosztowało to sporo, bo około 27 tys. złotych. Tyle, bowiem zainkasowała za skuteczne wyburzenie tego budynku krakowska firma CAMA.

MAX.
tygskarz.png

Redakcja
ul. Paryska 232A/3
26-110 Skarżysko-Kamienna
+48 663 01 55 99
+48 508 12 72 16
kontakt@skarzysko24.pl
Nota prawna

Wydawca portalu skarzysko24.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i postów zamieszczanych przez użytkowników portalu. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Logowanie