Skarżysko 09 '39 (cz. 4 - Przed wkroczeniem)

Główne natarcie niemieckie nadeszło najpierw od strony Kielc. Jeszcze wieczorem 6 września 2 Dywizja Lekka wchodząca w skład XV Korpusu Wehrmachtu podjęła natarcie czołowe przez wieś Dąbrowę, a następnie Kajetanów i Zagnańsk, gdzie próbowały ją powstrzymać oddziały ppłk. B. Kowalczewskiego. Niemcy jednak już od 7 września prowadzili działania oskrzydlające od strony Samsonowa. Dowództwo Wehrmachtu skierowało tam dwa silne podjazdy składające się z 25 czołgów i piechoty zmotoryzowanej. Oddziały niemieckie natknęły się w tym rejonie na siły polskie 3 DP. Zlokalizowane tam były nad rzeką Krasną I batalion 7 pp legionów, pod wsią Krasną I batalion 9 pp, a pod wsią Lutą I batalion 8 pp leg. W polskich oddziałach tylko pierwszy batalion 8 pp leg. miał pluton działek ppancernych, pozostałe jednostki miały tylko karabiny ppancerne.
Od świtu 7 września na polskie oddziały pod Krasną — Lutą rozpoczęło się niemieckie natarcie strzelców zmotoryzowanych i czołgów. Według relacji adiutanta taktycznego 7 pp leg. kpt. Adama Węgrzyniaka rejonu wsi Krasna bronił I batalion 7 pp leg. pod dowództwem mjr. Romana Grabińskiego, na pozycji na północ od miejscowości, w której pozostały polskie ubezpieczenia. Zagrożonemu batalionowi na czas przyszła z pomocą skierowana przez dowódcę artylerii 3 DP płk. Stanisława Tatara, I bateria 3 pal, która ostatnie 10 kilometrów drogi przebyła kłusem. Pod wpływem nieprzyjacielskiego ognia działowego i czołgów — ubezpieczenia polskie wycofały się ze wsi Krasna, która została zajęta przez Niemców. Niebawem odebrała ją nieprzyjacielowi 3 kompanią pod dowództwem por. Zenona Starewicza. W jakimś momencie ześrodkowanie ognia nieprzyjaciela obezwładniło baterię polską, ale jej dowódca por. Jerzy Miernik przywrócił porządek bojowy, naprawił uszkodzoną łączność i zatrzymał natarcie Niemców, aby 3 kompania miała możliwość odskoczyć za rzekę Krasną. Walka w tym rejonie trwała około 8 godzin. W relacjach nie ma danych o działaniach l batalionu 9 pp leg. pod wsią Lutą, ale wiadomo, że również powstrzymywał on tam nieprzyjaciela.
Kpt. Henryk Żelewski — adiutant taktyczny 8 pp leg. Przekazał relacje, że I batalion 8 pp leg. pod dowództwem majora Koseji, mając wczesne rozeznanie i będąc przygotowanym, odparł kilkakrotne ataki strzelców zmotoryzowanych i czołgów niemieckich od strony Samsonowa. Batalion ten zniszczył 10 maszyn nieprzyjaciela. Wyróżnili się w tej walce dowódca kompanii por. Mieczysław Tudrej oraz sierżanci Grybel i Gruca, którzy przejęli władzę nad plutonami po stracie ich dowódców.
Na przebieg boju pod Krasną miał zapewne wpływ zdecydowany opór jednostek polskich koło Łącznej, a nawet jeszcze za Kielcami koło Jędrzejowa, dokąd Niemcy wycofali pod wieczór swe czołgi. Zwłaszcza przegrupowanie niemieckich sił pancernych dało chyba szansę na odebranie zajętej już przez Wehrmacht wsi Krasna. Polskie oddziały powróciły na dawne pozycje i uformowały obronę nadal na kilkanaście kilometrów przed Bliżynem.
Następnego dnia 8 września, ok. godz. ósmej, czołgi niemieckie powróciły i znów uderzyły na baony 3 DP w rejonie wsi Krasna. I tym razem opór był silny i jednostki polskie powstrzymywały przez kilka godzin Niemców usiłujących przeciąć drogę Końskie — Skarżysko-Kamienna. Ta broniąca się zapora polska nad rzeką Krasną umożliwiła ewakuację z Końskich jeszcze kilku jednostek 36 DP, ale po kilku godzinach walki, tym razem została jednak rozbita.
Jak to już było powiedziane, na kierunku niemieckiego uderzenia z Kielc siły polskie próbowały powstrzymać wroga koło Kajetanowa, ale zmuszone były wycofać się kilkanaście kilometrów do wsi Łączna i Ostojów. Między tymi dwoma miejscowościami płk K. Glabisz mógł zorganizować zaporę na szosie wiodącej do Skarżyska-Kamiennej. Oddziały jego utrzymały swe stanowiska na przedpolach Ostojowa przez kilkanaście godzin aż do ranka 8 września, kiedy to zostały zmuszone do wycofania się w kierunku na Baranowską Górę, tuż przed samym Skarżyskiem-Kamienną, gdzie miała być rozwinięta obrona na linii Bliżyn — Baranowską Góra — Parszów.
Samo miasto Skarżysko-Kamienna w myśl planów dowódcy GO gen. St. Skwarczyńskiego wyznaczone zostało do obrony 12 DP pod dowództwem gen. G. Paszkiewicza. Gen. Paszkiewicz odcinek zachodni od Bliżyna po Szosę Krakowską na Górze Baranowskiej przydzielił do obrony płk. Sewerynowi Łańcuckiemu, któremu podporządkowany został 51 pp płk. Emila Fieldorfa oraz baon 54 pp. Następny odcinek od Góry Baranowskiej do Farszowa miał bronić 52 pp pod dowództwem ppłk. J. Gabrysia. Cały ten odcinek od Bliżyna do Farszowa miał być wspierany przez 12 pal ppłk. Kuberskiego. W dyspozycji gen. G. Paszkiewicza miał być jeszcze 45 pp pod dowództwem ppłk. Franciszka Pokornego z oddziałem pozabaonowym oraz kawalerią dywizyjną, 63 dywizyjną kompanią kolarzy, częścią 12 batalionu saperów, 63 kompanią ckm i 12 baterią przeciwlotniczą. Ponadto jednostki 3 DP miały stanowić zabezpieczenie tych planów i skoncentrowane zostały w rejonie Lipowe Pole — Sadek — Kierz Niedźwiedzi.
Z planów i następnych przygotowań wynikało, że przedpole Skarżyska-Kamiennej miało być istotnym punktem obrony. Niestety, zagrożenie okrążenia spowodowało rezygnację z tych założeń strategicznych i do obrony miasta nie doszło. Siły polskie 8 września 1939 roku około południa wycofały się ze Skarżyska-Kamiennej. Pozostawiono jedynie w przyfrontowym szpitaliku kilkunastu rannych, w tym kilka ciężko, polskich żołnierzy jedynie pod opieką pielęgniarską.
Po odejściu wojska i obrony przeciwlotniczej jeden z karabinów ckm w wieży strażackiej PFA został przejęty samorzutnie przez pozostawionego na warcie podchorążego Aleksandra Pierwochę. Podjął on wespół z pomagającym mu harcerzem samotną walkę i przez wiele godzin trwał na swojej reducie, ostrzeliwując niemieckie samoloty, a 3 września przed południem jeszcze słał serie do wkraczających od strony Rejowa żołnierzy niemieckich. Dopiero w ostatniej chwili udało się obu obrońcom zbiec przed próbującym ich ująć wrogiem.
Kiedy 8 września 1939 roku do opuszczonego przez wojsko polskie miasta wkraczały wojska niemieckie, współdziałające z wojskiem lotnictwo niemieckie jeszcze dokonywało lotów bombowych. Zlokalizowane za miastem koło Pogorzałego wojskowe baterie pal z 12 DP nadal osłaniały Skarżysko-Kamienną. Zapewne to artylerzyści wojskowi zestrzelili trzeci w tym rejonie niemiecki samolot bombowy, który spadł na łąkach za Pogorzałem. Miejscowa legenda jednak głosi, że to A. Pierwocha trafił w silnik niemieckiego samolotu. Prawdopodobieństwo małe, ale wykluczyć takiego przypadku nie można.
C.D.N.












skomentowany przez: wert
skomentowany przez: zorientowana
skomentowany przez: Mały Bezrobotny
skomentowany przez: Murzynek Rambo
skomentowany przez: Marta1