Wizyta uczniów Sp nr 1 w fabryce ozdób choinkowych
Nie mógł ich sam tam zawieźć, bo tak wiało, że renifery się rozpierzchły, a świętemu zwiało czapkę, brodę, a nawet czerwony płaszcz. ( O prezentach nie ma nawet co wspominać, ponoć niektórzy szukają ich do dziś). Dzieci musiały liczyć na nowoczesne środki transportu i autokarem udały się na wyznaczone miejsce. A tam.... kraina jak z baśni. Najpierw wszyscy malowali bombki – jak komu fantazji i zdolności wystarczyło. Potem zwiedzali fabrykę, w której każda bombka od początku do końca jest wytwarzana ręcznie. Największe wrażenie zrobiła na dzieciach dekoratornia, w której panie każdy, najmniejszy detal, pracowicie malowały malutkimi pędzelkami, wyczarowując niepowtarzalne cudeńka.
Jeszcze tylko wizyta w sklepiku i zaopatrzone w prześliczne pamiątki, usypane brokatem od stóp do głów, mogły dzieci wrócić do domu, aby poszukać czy święty czegoś nie schował pod poduszką.
MM, Foto: MM

{fcomments}

{fcomments}












skomentowany przez: wert
skomentowany przez: zorientowana
skomentowany przez: Mały Bezrobotny
skomentowany przez: Murzynek Rambo
skomentowany przez: Marta1