Skarżyscy cykliści pielgrzymkę na Jasną Górę zapamiętają na długo
Na starcie mieliśmy mieszane uczucia, ulewny deszcz skutecznie zniechęcał do podróży, kolarze to jednak twardziele, więc jedziemy. Do Końskich pogoda nie rozpieszcza, później jest trochę lepiej aż wreszcie w okolicach Radomska (setny kilometr) udało nam się zobaczyć odrobinę słońca. Częstochowa przywitała nas piękną pogodą. Wdzięczni za szczęśliwą podróż przed obrazem Maryi składamy podziękowania modlimy się w intencjach z jakimi przyjechaliśmy. Każdy z nas prosi o szczęśliwy powrót do domu w dniu następnym
Po noclegu w Olsztynie szybka fotka w okolicy zamku i podkręcamy tempo, idzie nieźle średnia powyżej 30 km/h. W okolicy miejscowości Olbrachcice spotkanie z naszym kolegą Karolem zmierzającym w przeciwnym kierunku. Uściski wymiana ciepłych pozdrowień i pamiątkowa fotka. Do zdjęcia ustawiamy się na łące wzdłuż drogi. Nagle z przeciwnego pasa w naszą stronę zmierza samochód ciężarowy z przyczepą, ogromny huk, krzyk, poruszenie w grupie, boję się obejrzeć, nie wiem co zobaczę. Podnoszę się jednak z ziemi z przerażeniem zerkam na swoich kolegów, powoli wszyscy wstają. Jest krzyk, jest szok po tym co się stało, niektórzy ciężko radzą sobie z emocjami.
Szybka analiza sytuacji, wszyscy żyją wszyscy stoją na własnych nogach. Duża zasługa Marka, który w ostatniej chwili wykrzyczał UWAGA!!! Na szczęście ucierpiał tylko sprzęt, kilka rowerów na złom. Nieśmiało zerkam w stronę samochodu ciężarowego, który stoi ok 100 m dalej i nikt nie wychodzi. W trzech biegniemy w jego stronę, kierowca leży bezwładnie na pokrywie silnika, charczy. Szybka decyzja wyjmujemy go z za kierownicy. Widok mało ciekawy chyba przed chwilą oddał śniadanie. Brak czasu na zastanowienie zdejmujemy i układamy w bezpiecznej pozycji, udrażniamy drogi oddechowe, usuwamy protezę. Akcją dowodzi Marek, Jurek stara mu się dorównać wiedzą i umiejętnościami Krzysztof informuje służby ratunkowe. Pogotowie zjawia się w kilkanaście minut później kierowca nieprzytomny, ale na własnym oddechu przekazany służbom medycznym.
Na miejscu spędzamy jeszcze z dwie godziny. Policja spisuje zeznania. Lekarz opatruje rannych cyklistów. Roman pomaga policjantom oszacować straty w sprzęcie. Powrót do domów z samochodem technicznym z Romkiem, który towarzyszył nam całą drogę. Każdy w swój sposób przeżywa to co się stało. Jedni siedzą w ciszy , inni próbują wykrzyczeć swój ból.
Była to już nasza kolejna pielgrzymka rowerowa. Tą zapamiętamy na zawsze.
Cieszymy się, iż kierowca po bardzo ciężkiej operacji wraca do zdrowia. Jesteśmy szczęśliwi, że zdrowi wróciliśmy do naszych rodzin. Za rok znów pojedziemy do naszej Matki.













skomentowany przez: wert
skomentowany przez: zorientowana
skomentowany przez: Mały Bezrobotny
skomentowany przez: Murzynek Rambo
skomentowany przez: Marta1