Lao Che w Semaforze (foto)
Dzień 12.02.2011 zapewnie przejdzie do historii koncertów w Semaforze. Przejdzie do historii ze względu na to, że właśnie tego dnia widzowie zostali obdarowani dawką potężnej energii wyzwolonej przez zespół LAO CHE.
Przypomnijmy, że zespół LAO CHE już po raz drugi przyjechał do Skarżyska, by promować swoją ostatą płytę Prąd Stały / Prąd Zmienny. Na czwartym krążku instrumenty strunowe ustąpiły nieco miejsca klawiszom i samplerom, a bębny współgrają z automatem perkusyjnym. Zespół położył duży nacisk na eksperyment z brzmieniem odwołując się do retro-elektroniki, przez co ich koncerty są wyzwaniem dla akustyków oraz pozostałej obsługi technicznej.
Ok. godziny 19:00 wybrałem się do klubu Semafor, gdzie spodziewałem się dużej frekwencji - ale to co ujrzałem pod klubem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Pod Semaforem na otwarcie klubu oczekiwał tłum ponad 150 fanów (klub otwarto pół godziny później - a w międzyczasie kolejka do klubu znacznie urosła).
Pomimo tłumów szturmujących wejście do klubu udało mi się sprawnie przedrzeć do środka. Wchodząc na salę standardowo zapytałem o możliwości lokalizacji do zrobienia reportażu i w tym momencie zuważyłem, że są poważne problemy techniczne. Zepsuło się bardzo ważne urządzenie które uniemożliwiało poprawne działanie całości systemu muzyki. Obsługa znalazła rozwiązanie problemu, ale brak odpowiedniej komunikacji z akustykami zespołu sprawił, że problemy techniczne wprowadzały nerwową atmosferę między dwoma ekipami.
Przypomnijmy, że zespół LAO CHE już po raz drugi przyjechał do Skarżyska, by promować swoją ostatą płytę Prąd Stały / Prąd Zmienny. Na czwartym krążku instrumenty strunowe ustąpiły nieco miejsca klawiszom i samplerom, a bębny współgrają z automatem perkusyjnym. Zespół położył duży nacisk na eksperyment z brzmieniem odwołując się do retro-elektroniki, przez co ich koncerty są wyzwaniem dla akustyków oraz pozostałej obsługi technicznej.
Ok. godziny 19:00 wybrałem się do klubu Semafor, gdzie spodziewałem się dużej frekwencji - ale to co ujrzałem pod klubem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Pod Semaforem na otwarcie klubu oczekiwał tłum ponad 150 fanów (klub otwarto pół godziny później - a w międzyczasie kolejka do klubu znacznie urosła).
Pomimo tłumów szturmujących wejście do klubu udało mi się sprawnie przedrzeć do środka. Wchodząc na salę standardowo zapytałem o możliwości lokalizacji do zrobienia reportażu i w tym momencie zuważyłem, że są poważne problemy techniczne. Zepsuło się bardzo ważne urządzenie które uniemożliwiało poprawne działanie całości systemu muzyki. Obsługa znalazła rozwiązanie problemu, ale brak odpowiedniej komunikacji z akustykami zespołu sprawił, że problemy techniczne wprowadzały nerwową atmosferę między dwoma ekipami.

Po godzinie 21:00 LAO CHE rozpoczął swój koncertu pojawiły się też kawałki ze starszych płyt zespołu grane na życzenie fanów spod sceny. Zespół zaprezentował się naprawdę świetnie - pokazując na scenie swoją klasę. Solidnie dopracowaną muzykę, wypaczały jednak ciągłe problemy techniczne, na które obsłudze wciąż zwracał uwagę lider zespołu.
Publika mimo wszystko na sali szlała. I starsi i młodzi fani (ponad 240 osób) wspólnie podnieśli temperaturę w Semaforze do ponad 30 stopni (:D) , a cały klub poniosła fala pozytywnej energii...

































K.Dróżdż Foto: K.Dróżdż

Publika mimo wszystko na sali szlała. I starsi i młodzi fani (ponad 240 osób) wspólnie podnieśli temperaturę w Semaforze do ponad 30 stopni (:D) , a cały klub poniosła fala pozytywnej energii...













































skomentowany przez: wert
skomentowany przez: zorientowana
skomentowany przez: Mały Bezrobotny
skomentowany przez: Murzynek Rambo
skomentowany przez: Marta1