O "zemście w karykaturalnej formie" cz.2 - Bolechowski niewinny, a Bałchanowski może mieć kłopoty
O parkowaniu w "parku"
Ale od początku. Sytuacja, której dotyczy sprawa sądowa miała miejsce we wrześniu ub. r. Mateusz Bolechowski - znany ze swojej wędkarskiej pasji postanowił wybrać się wtedy na ryby nad zalew w Suchedniowie. Jako, że jedno z dogodnych miejsc do wędkowania jest zlokalizowane na brzegu zalewu przy tym, co kiedyś było parkiem miejskim - zaparkował swój samochód przy gruntowej drodze, która powstała tam w trakcie budowy kolektora sanitarnego.
Po pewnym czasie zaparkowanym samochodem zainteresowała się policja - a dokładniej o takie zainteresowanie została poproszona przez Burmistrza Miasta i Gminy Suchedniów Tadeusza Bałchanowskiego (Bałchanowski miał zostać poinformowany o zaparkowanym samochodzie i poproszony o interwencję, przez tajemniczego "mieszkańca Suchedniowa").
Jako, że zgłoszeniem policja musiała się zająć - funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce sporządzili notatkę służbową. Nie było w niej mowy o popełnieniu wykroczenia. Stróże prawa po pewnym czasie przesłuchali burmistrza i na podstawie jego zeznania, w którym stwierdził, ze obowiązuje tam zakaz wjazdu, a auto dziennikarza jechało po chodniku, sporządzono wniosek o ukaranie. Sprawa trafiła do sądu rejonowego w Skarżysku.
Na etapie konstruowania wniosku do sądu do zarzutu o parkowanie w miejscu niedozwolonym, dołączono również niszczenie zieleni. W piątek rozpoczął się proces - wyjaśnienia składał oskarżony i funkcjonariusz policji, który został wysłany do "parku" na interwencję.
O parku albo "prawie parku"
- Wysoki Sądzie, nie złamałem przepisów. Miejsce, w którym wjeżdżałem jest przystosowane to tego (m.in. obniżony krawężnik sugerujący miejsce wjazdu). Uważam również, że samo stwierdzenie, że parkowałem w parku miejskim jest mocno na wyrost - to miejsce żadnego parku nie przypomina, ani w świetle prawa nim nie jest - powiedział Bolechowski. Na dowód przedstawił bogatą dokumentację fotograficzną pokazującą zagospodarowanie "parku" - metrowe pokrzywy, zarośnięte i zdewastowane elementy małej architektury.
O trawniku albo "prawie trawniku"
- Nie zgadzam się również z zarzutem, że swoim samochodem jechałem po chodniku i niszczyłem trawę. O tym pierwszym mówił tylko zgłaszający, policjanci żadnych śladów kół na chodniku nie widzieli. Nie mogli, bo korzystałem z wyznaczonego wjazdu i jechałem drogą gruntową, przy której zaparkowałem . Po doprecyzowaniu informacji, że miałem niszczyć świeżo posianą trawę, pojechałem na miejsce i sprawdziłem jak wygląda miejsce w którym zaparkowałem. Faktycznie - były tam porozrzucane nasiona traw. Celowo mówię porozrzucane, a nie posiane. Moja żona jest magistrem ogrodnictwa i po przyjrzeniu się "trawnikowi" zwróciła uwagę, że "zasiew" wykonano nieprofesjonalnie. Zabrakło przygotowania gruntu, to jest humusowania, czyli narzucenia na posianą trawę cienkiej warstwy ziemi i ubicia tak przygotowanego trawnika - wałowania. Jako, że było śladów wałowania trawnika - można nawet powiedzieć, że wjeżdżając na takie podłoże (i ubijając ziemię) pomogłem Gminie w pielęgnacji posianej trawy, choć nieświadomie - stwierdził z przekąsem Bolechowski. Dodajmy, że, co potwierdził policjant, miejsce nie było w żaden sposób oznaczone, choćby tabliczką "uwaga, zasiana trawa"
O co chodzi?
Nie da się ukryć, że w ciągu ostatnich lat opisując m.in. codzienne problemy mieszkańców Suchedniowa, Mateusz Bolechowski nie szczędził słów krytycznych pod adresem samego burmistrza jak i urzędu, którym wspomniany burmistrz kieruje. Dziennikarz przed sądem powiedział : - Niechęć burmistrza Bałchanowskiego do mojej osoby jest w Suchedniowie powszechnie znana. Od 10 lat rzetelnie opisuję to, co dzieje się w mieście, w którym przyszło mi mieszkać. Często to, co piszę nie podoba się lokalnej władzy, ale przy tym pragnę podkreślić, że nigdy nie wykazano, bym pisał nieprawdę. Sądzę, że cała ta sprawa to swego rodzaju próba uprzykrzania mi życia przez burmistrza, zemsty w karykaturalnej formie. Żałuję, że burmistrz w osobiste "porachunki" i w sumie w błahą sprawę wciągną machinę wymiaru sprawiedliwości.
O burmistrzu - policjantcie
O burmistrzu - policjantcie
Do tych słów podczas dzisiejszej rozprawy mógł się odnieść Tadeusz Bałchanowski. Na samym początku burmistrz potwierdził, że 18.09.2011 został powiadomiony przez tajemniczego obywatela o tym, że ktoś parkuje w "parku", został również poproszony o interwencję. Burmistrz stanął na wysokości zadania i policję o zdarzeniu poinformował. Sąd pytał czy to normalne, że zamiast bezpośrednio na policję o zdarzeniach obywatele informują burmistrza. Burmistrz stwierdził, że często tak się dzieje (m.in. dlatego, że mieszkańcy Suchedniowa nie chcą być później ciągania po sądach)...
O podstawach prawnych
Sąd pytał Bałchanowskiego o podstawę twierdzenia, że Bolechowski złamał prawo. Burmistrza pytano o to czy, przy wjazdach do parku umieszczone zostały zakazy wjazdu. Błachanowski stwierdził, że nie pamięta, ale park to "tereny zielone" i wjazdu tam nie ma, pożwyższe nie dotyczy jedynie służb miejskich, ekip remontowych i właściciela baru mieszczącego się na terenie parku. Pytany o podstawę prawną - nie potrafił jej wskazać (nie było w tej sprawie ani żadnego zarządzenia, ani uchwały Rady Miasta).
Burmistrz miał również poważny kłopot ze wskazaniem podstaw prawnych nazywania "parku" parkiem. Sąd na poprzedniej rozprawie zadecydował o wystąpieniu do Urzędu Miasta i Gminy Suchedniów o przedstawienie dokumentów określających sposób użytkowania terenu "parku". W odpowiedzi do sądu wpłynęło pismo powołujące się na zapisy planu zagospodarowania przestrzennego. Problem w tym, że plan ten przestał obowiązywać w ... 2003 roku. Pod pismem z informacją dla sądu podpisał się Tadeusz Bałchanowski - co nie umknęło uwadze sądu. Sędzia pytała więc burmistrza, czy wie co podpisuje...
O wizji lokalnej
Sędzia podczas rozprawy poinformowała, że kilka tygodni temu (przy okazji wykonywania innych czynności zawodowych) odwiedziła "park" w Suchedniowie. Stwierdziła, że teren w którym miał parkować Bolechowski jest rozjeżdżony i widać, że to nie efekt jednorazowej działalności dziennikarza, a trwały obraz tamtego miejsca. Zwróciła również uwagę na to, że podczas wykonywania czynności na teren parku w obecności policji swobodnie wjeżdżały tam samochody - nie było tam bowiem żadnego zakazu wjazdu...
O wyroku
Według sądu postępowanie nie udowodniło, że Mateusz Bolechowski wjeżdżając do "parku" złamał prawo - ponieważ nie było tablic z zakazem. Nie złamał również prawa wjeżdzając do parku w miejscu do tego nie przeznaczonym, ponieważ przynajmniej teoretycznie istnieje tam wjazd (wskazuje na to obniżony krawężnik), a na dodatku nie ma dowodów na to, że jechał po chodniku (jak stwierdził sąd, ślady na chodniku stwierdzone przez Bałchanowskiego - to za mało). Dziennikarz świadomie nie parkował również na trawie - nie było bowiem o posianiu trawy żadnej informacji. Wobec powyższego Mateusza Bolechowskiego oczyszczono z zarzutów, a kosztami postępowania obciążono Skarb Państwa.
O końcu, albo i nie...
Nie jest wykluczone, że teraz to Tadeusz Bałchanowski może mieć kłopoty. Mateusz Bolechowski rozważa zgłoszenie do Prokuratury możliwości zgłoszenia podejrzenia popełnienia przestępstwa polegającego na składaniu fałszywych zeznań przez burmistrza. O przyjrzeniu się zgromadzonemu materiałowi pod tym kątem, informował również sąd.
Ciąg dalszy nastąpi?


Mateusz Bolechowski
{mp3}bolechowski_11_05_2012{/mp3}






O podstawach prawnych
Sąd pytał Bałchanowskiego o podstawę twierdzenia, że Bolechowski złamał prawo. Burmistrza pytano o to czy, przy wjazdach do parku umieszczone zostały zakazy wjazdu. Błachanowski stwierdził, że nie pamięta, ale park to "tereny zielone" i wjazdu tam nie ma, pożwyższe nie dotyczy jedynie służb miejskich, ekip remontowych i właściciela baru mieszczącego się na terenie parku. Pytany o podstawę prawną - nie potrafił jej wskazać (nie było w tej sprawie ani żadnego zarządzenia, ani uchwały Rady Miasta).
Burmistrz miał również poważny kłopot ze wskazaniem podstaw prawnych nazywania "parku" parkiem. Sąd na poprzedniej rozprawie zadecydował o wystąpieniu do Urzędu Miasta i Gminy Suchedniów o przedstawienie dokumentów określających sposób użytkowania terenu "parku". W odpowiedzi do sądu wpłynęło pismo powołujące się na zapisy planu zagospodarowania przestrzennego. Problem w tym, że plan ten przestał obowiązywać w ... 2003 roku. Pod pismem z informacją dla sądu podpisał się Tadeusz Bałchanowski - co nie umknęło uwadze sądu. Sędzia pytała więc burmistrza, czy wie co podpisuje...
O wizji lokalnej
Sędzia podczas rozprawy poinformowała, że kilka tygodni temu (przy okazji wykonywania innych czynności zawodowych) odwiedziła "park" w Suchedniowie. Stwierdziła, że teren w którym miał parkować Bolechowski jest rozjeżdżony i widać, że to nie efekt jednorazowej działalności dziennikarza, a trwały obraz tamtego miejsca. Zwróciła również uwagę na to, że podczas wykonywania czynności na teren parku w obecności policji swobodnie wjeżdżały tam samochody - nie było tam bowiem żadnego zakazu wjazdu...
O wyroku
Według sądu postępowanie nie udowodniło, że Mateusz Bolechowski wjeżdżając do "parku" złamał prawo - ponieważ nie było tablic z zakazem. Nie złamał również prawa wjeżdzając do parku w miejscu do tego nie przeznaczonym, ponieważ przynajmniej teoretycznie istnieje tam wjazd (wskazuje na to obniżony krawężnik), a na dodatku nie ma dowodów na to, że jechał po chodniku (jak stwierdził sąd, ślady na chodniku stwierdzone przez Bałchanowskiego - to za mało). Dziennikarz świadomie nie parkował również na trawie - nie było bowiem o posianiu trawy żadnej informacji. Wobec powyższego Mateusza Bolechowskiego oczyszczono z zarzutów, a kosztami postępowania obciążono Skarb Państwa.
O końcu, albo i nie...
Nie jest wykluczone, że teraz to Tadeusz Bałchanowski może mieć kłopoty. Mateusz Bolechowski rozważa zgłoszenie do Prokuratury możliwości zgłoszenia podejrzenia popełnienia przestępstwa polegającego na składaniu fałszywych zeznań przez burmistrza. O przyjrzeniu się zgromadzonemu materiałowi pod tym kątem, informował również sąd.
Ciąg dalszy nastąpi?


Mateusz Bolechowski
{mp3}bolechowski_11_05_2012{/mp3}






KW Foto i audio: M.Busiek













skomentowany przez: wert
skomentowany przez: zorientowana
skomentowany przez: Mały Bezrobotny
skomentowany przez: Murzynek Rambo
skomentowany przez: Marta1