Po Mistrzostwach Polski w Kickboxingu Low-Kick
Już na wstępie trzeba z przykrością stwierdzić, że start naszych zawodników nie należał do udanych. Jak to bywa w sportach walki, czasami troszeczkę pomaga szczęście a w innych przypadkach trzeba się po prostu mocno bić. Nam tym razem nie pomogło ani szczęście ani pełne przygotowanie. Na pięć stoczonych walk wygraliśmy tylko jedną. Spośród naszej czwórki jako pierwszy rozpoczął batalię Kamil Mazurczak. Po rocznej przerwie w treningach musiał stawić czoła seniorom i to w wyższej kategorii wagowej - 81 kg, gdzie rywalizowało 26 zawodników. Przeciwnikiem Kamila był Amadeusz Toboła (Paco Team Katowice) - młody zawodnik ale bardzo rozwojowy, który w wieku juniora podobnie jak Kamil osiągał wysokie wyniki. Od samego początku walka opierała się na bardzo mocnych wymianach. Pechowa okazała się trzecia runda, kiedy to po niefortunnych blokach niskiego kopnięcia odnowiła się u Kamila kontuzja lewego podudzia i został poddany przed upływem czasu. Przeciwnik Kamila dotarł do półfinału gdzie przegrał z Tomaszem Kowalskim (Palestra Warszawa).
Drugi w kolejności wystąpił Jarek Soja, który to właśnie był autorem jedynej wygranej walki w naszej ekipie. Zwycięstwo to odniósł nad Dawidem Świerczyńskim z Astry Krynica. Jarek rywalizował w tej samej kategorii co Kamil a kolejnym jego przeciwnikiem był utytułowany Bartosz Muszyński (Legion Głogów). Ambitna postawa Jarka w tym pojedynku uległa jednak zdecydowanym i silnym akcjom Muszyńskiego, jednakże trzeba zaznaczyć, że nie była to walka do jednej bramki. Bartosz Muszyński dotarł do finału, który przegrał ze wspomnianym wcześniej Tomaszem Kowalskim.
Drugiego dnia zawodów wystąpił nasz jedyny junior na tych zawodach - Mateusz Jaworski, który pomimo swej wielkiej bojowości i ambicji jeszcze nie dorównuje umiejętnościami swoim rywalom. Spośród dwunastu zgłoszonych w wadze - 71 kg zawodników, Mateusz trafił w pierwszej walce na Marcina Marciszewskiego (TKKF Ognisko "Siedleckie"), który wygrał wszystkie swoje walki i został mistrzem Polski.
Najbardziej zawiedziona swoim występem była chyba nasza utytułowana zawodniczka Angelika Kosut (- 52 kg), która pomimo wstępnych zgłoszeń do turnieju miała mieć cztery rywalki, to jednak na ważeniu stawiła się oprócz niej tylko Paulina Łukomska z Boksingu Zielona Góra, brązowa medalistka z ubiegłego roku. Oznaczało to bezpośrednią walkę finałową. Pomijając fakt, że nasza reprezentantka ma zaprzątniętą głowę zbliżającą się maturą to przede wszystkim nie poradziła sobie z ciśnieniem psychicznym na które miało wpływ z jednej strony mała liczba sparingów przedstartowych a z drugiej jeszcze obawa przed rywalizacją z seniorkami. Angelika przegrała tę walkę, choć jest pewne, że przeciwniczka była w jej zasięgu. Być może wyglądałoby to zgoła inaczej gdyby ta walka była walką półfinałową bądź pokonałaby w półfinale kogoś innego, co pozwoliłoby jej się rozładować i rozkręcić a tak nie wytrzymała tego show jakie w finałach zgotowali organizatorzy. Liczymy na to, że w przyszłości będzie inaczej.














skomentowany przez: wert
skomentowany przez: zorientowana
skomentowany przez: Mały Bezrobotny
skomentowany przez: Murzynek Rambo
skomentowany przez: Marta1